Ekologia po polsku, czyli z miesiąca na miesiąc importują coraz więcej starych diesli

Ekologia po polsku, czyli z miesiąca na miesiąc importują coraz więcej starych diesli

Czy diesel musi dymić? foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat
4acae9c1-6686-4ea7-84bd-f92e2fefca50 0

Rząd chce między innymi wyeliminować z ulic auta z wyciętymi filtrami cząstek stałych, nieekologiczne i trujące. Problem w tym, że właśnie teraz stajemy się śmietniskiem Europy. Z roku na rok rośnie import, starych, dymiących diesli, których pozbywa się zachodnia Europa.

Z analizy firmy Samar, monitorującej polski rynek motoryzacyjny, wynika, że cały czas sprowadzamy głównie stare auta. Średni wiek importowanego auta w pierwszym półroczu 2018 roku wynosił 11 lat i 6 miesięcy (!), a dominującym rocznikiem wśród sprowadzanych samochodów jest 2007. Mało tego, importujemy coraz więcej leciwych pojazdów. W samym tylko sierpniu było to blisko 90 tys. samochodów! Łącznie od początku roku trafiło nad Wisłę 675 353 używanych aut, co oznacza 7,6 proc. wzrostu w porównaniu do roku ubiegłego.

To jednak nie jest najgorsza wiadomość. Znacznie bardziej niepokojące jest to, że sprowadzamy z Zachodu coraz więcej starych, kopcących diesli. Po pierwszym półroczu 2018 roku samochody na olej napędowy stanowiły 42,5 proc. całej puli importowanych pojazdów, ale już w sierpniu - 43,4 procent. Ostatnio taki wynik odnotowaliśmy w maju 2016 roku, z tym że wtedy udział ten spadał z miesiąca na miesiąc, a teraz rośnie nieprzerwanie od maja 2017 roku.

Spadek cen w Niemczech

Wzrost udziału silników Diesla jest konsekwencją zaostrzania przepisów w Niemczech. Mowa tu przede wszystkim o decyzji Federalnego Sądu Administracyjnego w Lipsku, która otworzyła niemieckim samorządom furtkę do zamknięcia centrów miast dla starych diesli. To spowodowało, że Niemcy zaczęli wyprzedawać tego typu auta, a jedynymi zainteresowanymi stali się handlarze z Polski. Wystarczy wspomnieć, że 60 proc. sprowadzanych do Polski samochodów z drugiej ręki pochodzi właśnie z Niemiec.

Otwartej wojny raczej nie będzie

To wszystko sprawia, że rządowe programy mające na celu uczynienie polskiego parku samochodowego bardziej ekologicznym mogą spalić na panewce. Sporo zależy od tego, jak szybko miasta wprowadzą tzw. Stefy Czystego Transportu i wyrzucą stare diesle z centrów miast i czy pojawią się wyraźne profity (np. podatkowe) dla chętnych na zakup aut elektrycznych. Innej drogi nie ma, bo wątpliwe jest, że przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi, rząd odważy się wypowiedzieć otwartą wojnę (czy to w kraju, czy na granicach) starym dieslom, których w Polsce są miliony.

Źródło: Samar

Polecamy także:
Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Redakcja poleca