Hyundai Kona 1.0 T-GDi - żwawe trzy cylindry

Hyundai Kona 1.0 T-GDi - żwawe trzy cylindry

Ma modny styl i bogate wyposażenie seryjne, a pod maską pracuje bazowy silnik benzynowy, który okazuje się bardziej dynamiczny, niż obiecuje producent. W teście sprawdzamy, czym jeszcze kusi Hyundai Kona

  • Z silnikiem 1.0 Kona występuje jedynie z napędem na przednią oś. Z 4x4 jest mocniejszy benzyniak lub topowy diesel
  • Konę można mieć już za 67 200 zł, ale dotyczy to bazowej wersji Classic Plus
  • Kufer ma pojemność 361-1143 l – to wartość typowa dla crossoverów tej wielkości

Mały SUV jest autem idealnym dla… no właśnie: dla kogo – rodziny, singla jeżdżącego głównie po mieście, a może dla hipstera, który najbardziej doceni w nim stylistykę, pozwalającą mu się wyróżnić? A czy nie jest tak, że każdy znajdzie w Hyundaiu Konie cechy, które pasują do jego preferencji?

Pod względem stylistyki to prawdziwy modniś – efekt podwyższonego nadwozia i plastikowych nadkoli. Jednocześnie nie zabrakło sportowego tchnienia, które zapewniają wąskie reflektory i duża atrapa chłodnicy.

Tymczasem wykończenie wnętrza stoi niejako w opozycji do wyglądu karoserii. Wprawdzie kolorowe aplikacje na desce rozdzielczej i siedzeniach nawiązują do barwy lakieru, ale skórzana tapicerka oraz materiały wykończeniowe o wysokiej jakości to typowy przejaw elegancji.

Tego obrazu dopełniają wygodne siedzenia i ilość miejsca, która powinna wystarczyć także wtedy, gdy na pokładzie znajdują się cztery dorosłe osoby.

Powody do zadowolenia daje też obsługa. Najważniejsze funkcje aktywuje się dużymi klawiszami bądź pokrętłami i nawet podczas prowadzenia używanie ich nie odwraca nadmiernie uwagi od drogi. Z kolei obserwację niezbędnych wskazań umożliwiają ekran umieszczony na wysokości wzroku kierowcy i wyświetlacz head-up.

Tyle elementów kojarzących się z luksusowymi autami, a tymczasem pod maską zaledwie 3-cylindrowe doładowane 1.0? Bez obaw, obecnie taka jednostka nie przynosi ujmy, a w dodatku stado 120 koni pracujących w tym modelu to rącze rumaki, które sprawnie napędzają pojazd. Nasze pomiary wykazały, że robią to znacznie lepiej, niż obiecuje producent – „setkę” osiągnęliśmy po 10,4 s, gdy tymczasem Hyundai podaje 12 s. W dodatku równomierny rozwój mocy pozwala na dynamiczne przyspieszanie w całym zakresie prędkości obrotowych. Szkoda tylko, że dobre osiągi są okupione nieco za wysokim spalaniem – 7,6 l uzyskane w teście to o ponad 2 l więcej niż podaje Hyundai (5,4 l/100 km).

Do charakteru silnika pasuje sztywne zawieszenie, które w połączeniu z precyzyjnym układem kierowniczym umożliwia dynamiczne pokonywanie zakrętów. Mniej entuzjastycznie podejdą do tego miłośnicy komfortu – na dużych wybojach będą im przeszkadzały wstrząsy pojazdu.

Konę można mieć już za 67 200 zł, ale dotyczy to bazowej wersji Classic Plus. W przypadku topowej odmiany trzeba zapłacić ponad 90 000 zł. Jeżeli chce się zaoszczędzić, to zapraszamy do Kii po bliźniaczy model Stonic – nawet w najbogatszej wersji XL jego cena wynosi 77 990 zł. Trzeba się jednak pogodzić z nieco uboższym wyposażeniem seryjnym.

Hyundai Kona 1.0 T-GDi - to nam się podoba

Dynamiczny silnik, dobre prowadzenie, bogate wyposażenie, precyzyjna skrzynia biegów, wygodne fotele, łatwa obsługa.

Hyundai Kona 1.0 T-GDi - to nam się nie podoba

Ograniczony komfort resorowania, przeciętna widoczność do tyłu, wysoka cena, nadmierne zużycie paliwa.

Hyundai Kona 1.0 T-GDi - nasza opinia

Na dalekie rodzinne wyprawy jest za mała, ale na weekendowy wyjazd wystarczy. Z kolei w mieście Kona sprawdza się doskonale, a dzięki efektownej stylistyce wyróżnia się na tle innych crossoverów. Szkoda tylko, że jest tak drogo.


Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Redakcja poleca