Zwierzęta na drodze - zagrożenie większe niż myślisz

Zwierzęta na drodze - zagrożenie większe niż myślisz

Zwierzęta na drodze - zagrożenie większe niż myślisz foto: Auto Świat
c90369b3-01a2-448c-83a3-41e1836573a3 0

Wiosną i jesienią prawdopodobieństwo, że na drodze spotkamy dzikie zwierzęta, jest największe. Jak uniknąć wypadku? Jak zminimalizować szkody, jeśli kolizji nie da się uniknąć? Co robić, gdy dojdzie już do zderzenia?

  • W Polsce nie ma pełnych wiarygodnych statystyk kolizji z udziałem dzikich zwierząt
  • Jeśli jadąc 80 km/h, zauważycie zwierzę na drodze w odległości 60 metrów od auta, to zderzenia można jeszcze uniknąć. Przy wyższej prędkości – raczej nie!
  • Ominięcie żywej przeszkody i utrzymanie toru jazdy przy prędkości rzędu 80 km/h jest bardzo trudne – to, co udaje się na torze, w realnych warunkach kończy się utratą panowania nad autem

Kilka miesięcy temu Ministerstwo Środowiska, jeszcze pod kierownictwem Jana Szyszki, rozpoczęło kampanię, której celem miało być prawdopodobnie uzasadnienie planowanej przez resort zgody na odstrzał łosi – w internecie pojawiły się alarmujące banery przedstawiające rozbite auto i jaskrawy napis „151 tys. zderzeń aut ze zwierzętami”. Brzmi groźnie? Tylko bardziej spostrzegawczy zauważyli mały napis u dołu zdjęcia, informujący o tym, że chodzi o przypadki z ostatnich 7 lat.

Do ilu wypadków z udziałem zwierząt dochodzi w Polsce naprawdę? Tego nikt nie wie – statystyki policyjne są ewidentnie niedoszacowane i mówią o niespełna 200 wypadkach rocznie (czyli zdarzeniach, w przypadku których nie tylko doszło do kolizji, lecz także byli zabici lub ranni). Leśnicy mają swoje dane, ale się nimi nie chwalą, większość zderzeń ze zwierzętami wcale nie jest zgłaszana. Dla porównania w Niemczech w 2016 roku odnotowano 264 tys. kolizji z dzikimi zwierzętami, w wyniku których powstały szkody w wysokości 682 milionów euro.

Ryzyko, że na drodze nagle przed naszym autem pojawi się dzikie zwierzę, występuje przez cały rok, choć nie przez cały czas jest równie wysokie. W styczniu i lutym takich zdarzeń jest najmniej, od marca aktywność zwierząt wzrasta, a jej wiosenny szczyt przypada na maj. Później kolejny wysyp szkód z powodu wtargnięcia zwierząt na drogi ma miejsce z reguły w październiku i listopadzie.

Do większości kolizji ze zwierzętami dochodzi między 4 a 7 rano i między 17 a 23. Większość wypadków zachodzi na drogach przebiegających przez las, ale to wcale nie reguła – sarny często wpadają na drogi z łąk i pól, a dziki nierzadko można spotkać na przedmieściach.

Tam, gdzie do zderzeń ze zwierzętami dochodzi ponadprzeciętnie często, z reguły są ustawione znaki ostrzegawcze. Lepiej ich nie ignorować i na takich odcinkach zdjąć nogę z gazu. Im wolniej jedziemy, tym więcej mamy czasu na reakcję. Obserwujemy nie tylko drogę, lecz także pobocze!

Jak się zachować, gdy na drodze pojawi się zwierzę? Najwłaściwszą reakcją jest z reguły hamowanie. Trąbienie czy miganie światłami może przynieść efekt odwrotny do oczekiwanego – wiele zwierząt w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, zamiast uciekać, staje w bezruchu! Bardzo złym pomysłem okazuje się najczęściej próba ominięcia zwierzęcia przy znacznej prędkości – w takiej sytuacji łatwo można stracić panowanie nad samochodem, wyjechać „na czołówkę” na przeciwległy pas ruchu, wypaść z drogi czy uderzyć w drzewo. Konsekwencje są w takim przypadku znacznie poważniejsze niż tylko rozbity przód samochodu!

Jak się zachować po zderzeniu ze zwierzęciem?

O kolizji ze zwierzęciem należy poinformować policję! Niestety, robią to tylko nieliczni. Jeżeli zależy wam na tym, żeby ktoś pomógł rannemu zwierzęciu, możecie na własną rękę poinformować np. weterynarza lub organizacje zajmujące się ochroną zwierząt – policjanci prawdopodobnie wezwą myśliwego lub weterynarza, który zwierzę dobije. W żadnym wypadku nie wolno zabierać „upolowanego” samochodem zwierzęcia – grożą za to surowe kary!

Jeśli do wypadku doszło na drodze, na której stoją znaki ostrzegające o tym, że pojawiają się na niej dzikie zwierzęta (A18b), to możecie liczyć tylko na odszkodowanie z własnego AC, chyba że do wypadku doszło podczas polowania, w związku z czym na drogę wybiegły zwierzęta spłoszone przez myśliwych – wtedy płaci koło łowieckie. Jeśli znaków ostrzegawczych nie ma, a na danym odcinku drogi regularnie dochodzi do kolizji z udziałem zwierząt, to odszkodowania można domagać się od zarządcy drogi, tyle że trzeba mu udowodnić, iż nie dopełnił swoich obowiązków.

Dane ukryte w statystykach wypadków

Według specjalistów od analizy wypadków znaczna część poważnych zdarzeń drogowych, do których dochodzi bez świadków, na skutek zjechania z drogi, wykonania gwałtownego manewru, skutkującego np. dachowaniem czy uderzeniem w drzewo, to właśnie efekty wtargnięcia zwierząt na drogę i rozpaczliwych prób uniknięcia kolizji.

W statystyce pojawiają się one jako wypadki z powodu zmęczenia lub po prostu – z nieustalonych przyczyn. Warto wiedzieć, że najechanie na lisa, sarnę czy nawet dużego dzika z reguły nie stwarza realnego zagrożenia dla pasażerów auta, za to uderzenie w przydrożne drzewo – już tak! Z dzikich zwierząt występujących w Polsce wyjątkowo groźnym dla samochodu i jego pasażerów przeciwnikiem jest łoś – to zwierzę z racji budowy i masy ciała podczas kolizji może wpaść do wnętrza auta i zmiażdżyć ludzi.

Polecamy także:
Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Redakcja poleca