Ocena stanu auta, czyli jak nie dać się nabrać

Ocena stanu auta, czyli jak nie dać się nabrać

W komisach stoi mnóstwo powypadkowych aut lub po drobnych stłuczkach, ale naprawionych w taki sposób, że są warte już tylko tyle, co powypadkowe. Nie brakuje też samochodów z cofniętym licznikiem. Jak je rozpoznać?

Albo powypadkowy i naprawiony byle jak, albo zajeżdżony. Albo z faktycznie niskim przebiegiem, ale po „kuracji” u najtańszego blacharza w mieście – to najczęstsza alternatywa, przed którą stają osoby zwiedzające komisy samochodowe w poszukiwaniu używanego auta.

Co lepsze? Hm... żadna z tych opcji! Lepszy jest samochód z rozsądnym (co niekoniecznie znaczy, że bardzo niskim) i udokumentowanym przebiegiem oraz historią serwisową i jednocześnie bezwypadkowy. Takie auta stanowią na polskim rynku używanych mniejszość, ale są – i takich należy cierpliwie szukać.

Praktyka mówi, że samochody w ponadprzeciętnym stanie technicznym są nawet o 20-40 proc. droższe od aut z zachodniego demobilu, skupowanych przez drobnych handlarzy i naprawianych potem u nas najniższym kosztem (im starszy model, tym stan bardziej wpływa na cenę), ale też wydatki na doprowadzenie ich do perfekcyjnej kondycji są znacznie niższe lub wręcz symboliczne. Kupno droższego samochodu, ale w lepszym stanie ostatecznie się opłaca, gdyż eksploatacja takiego pojazdu jest tańsza i bezpieczniejsza, a jego wartość handlowa – wyższa.


Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Redakcja poleca