Zestaw zamiast koła zapasowego - czy to ma sens?

Zestaw zamiast koła zapasowego - czy to ma sens? foto: Auto Bild
18327bc6-be0b-40d1-98eb-8c2b07fa7c73 0

W nowych autach coraz częściej zamiast koła zapasowego w bagażniku stosuje się zestaw naprawczy, najczęściej w postaci kompresora i preparatu uszczelniającego przebitą oponę. Jak z niego korzystać? Kiedy, zamiast używać zestawu, wezwać pomoc drogową?

Od nowych aut wymagamy coraz bogatszego wyposażenia i jak najlepszej ochrony przed skutkami wypadków. Tyle że wszystkie dodatki uprzyjemniające jazdę i poprawiające bezpieczeństwo sprawiają, że samochody stają się cięższe i ciaśniejsze, a każdy dodatkowy kilogram masy auta oznacza wyższe zużycie paliwa i większą emisję spalin.

Producenci muszą więc wybrać, z czego w aucie zrezygnować – coraz częściej wybór pada właśnie na koło zapasowe. Z ich punktu widzenia ma to same zalety – „zapas” jest ciężki, zajmuje mnóstwo miejsca w pojeździe, a kierowcy korzystają z niego sporadycznie.

Zamiast koła zapasowego lub dojazdówki do aut coraz częściej trafiają zestawy naprawcze, składające się z reguły z preparatu uszczelniającego i kompresora lub zasobnika z gazem do napompowania koła. Taki zestaw zajmuje mało miejsca – można go upchnąć choćby pod fotelem lub w schowku i zadeklarować, że samochód ma większy bagażnik, jest lekki, a do użycia zestawu nie potrzeba takiej siły, jak do wymiany koła. Do auta nie trzeba też dodawać ciężkiego podnośnika. Same zalety? Tak dobrze, niestety, nie jest!

Zestaw naprawczy do opon nie zawsze zadziała

Przede wszystkim zestaw naprawczy nadaje się do prowizorycznego uszczelnienia tylko w przypadku niewielkich przebić opony. Jeśli w gumę wbije się niezbyt gruby gwóźdź lub wkręt, chemiczny uszczelniacz prawdopodobnie zadziała, chyba że środek się przeterminował lub jest bardzo zimno.

Tyle że złapanie gumy w praktyce nie zawsze polega na takim łagodnym przebiciu opony. Zdarza się, że zostaje ona rozerwana z boku albo w wyniku najechania na krawężnik krzywi się felga lub po prostu dziura jest tak duża, że żadnym klajstrem nie uda się jej zaślepić. W takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest wymiana koła, a zapasowego przecież w aucie nie ma.

Dla koncernów motoryzacyjnych to wcale nie wada, bo przecież wtedy użytkownik musi skorzystać z pomocy drogowej lub z usług assistance, a to oznacza dodatkowy zarobek dla warsztatów. Dla użytkownika sprawa jest znacznie bardziej kłopotliwa: jeśli poruszacie się głównie po mieście, to problem jest stosunkowo niewielki – pomoc powinna pojawić się dosyć szybko.

Jeśli jednak jeździcie w dłuższe trasy i w bardziej odludne miejsca, to z powodu błahej usterki, jaką jest przebicie opony, możecie stracić co najmniej kilka godzin, zanim pojawi się pomoc drogowa i auto trafi do warsztatu. Czasem na kilku godzinach oczekiwania się nie kończy.

Nie masz zapasu to poczekasz

Nie ma co liczyć na to, że w prowincjonalnym warsztacie od ręki znajdzie się pasująca opona w nietypowym rozmiarze – przy zbiegu niesprzyjających okoliczności auto może zostać uziemione na kilka dni. Jeżeli zależy wam na mobilności, to klasycznego koła zapasowego lub przynajmniej dojazdówki nie zastąpi żaden zestaw naprawczy – warto je sobie dokupić. Jeśli już macie w aucie zestaw naprawczy, raz na jakiś czas sprawdźcie, czy jest on kompletny i czy preparat uszczelniający się nie przeterminował.

Jak używać zestawu naprawczego?

Kompresora można używać osobno lub w zestawie z uszczelniaczem. Rozpieczętowany środek należy wymienić! - Auto Świat
4 ]]>

Większość zestawów składa się z kompresora oraz pojemnika ze środkiem uszczelniającym. Kompresor jest zasilany z gniazda zapalniczki i może być stosowany również bez preparatu uszczelniającego, np. do pompowania kół auta czy roweru. Jeśli dojdzie do przebicia opony, pojemnik z preparatem uszczelniającym należy z jednej strony podłączyć wężykiem do kompresora, a z drugiej – do zaworu opony, po to, żeby kompresor wtłoczył uszczelniacz do jej wnętrza.

Uwaga! Kompresory z zestawów są przeznaczone wyłącznie do okazjonalnego użytku. Należy przestrzegać zaleceń dotyczących czasu pompowania – łatwo można je przegrzać i zatrzeć. Po wtłoczeniu preparatu uszczelniającego i napompowaniu koła do zalecanego ciśnienia można kontynuować jazdę, ale z ograniczoną prędkością.

Po przejechaniu 2-3 km warto się zatrzymać i sprawdzić, czy otwór w oponie się zasklepił i czy ciśnienie nadal nie spada. Po załataniu opony i tak należy niezwłocznie pojechać autem do warsztatu wulkanizacyjnego – taka naprawa to prowizorka, nawet jeśli opona „trzyma” ciśnienie.

Naszym zdaniem - lepiej kupić koło zapasowe

Zestawy naprawcze są skuteczne tylko w bardzo określonych przypadkach, koła zapasowego całkiem jednak nie zastąpią. Niektóre z tych środków mają też inną wadę – skutecznie zaklejają czujnik ciśnienia powietrza w oponie.

Polecamy także:

Popularne komentarze (56)

No photo
~Andrzej : Mam Mitsubishi Colt. Dokupiłem sobie dojazdówkę (w komplecie podnośnik) i nie żałuję . Może mam pecha ale ostatnio często jeżdżę A2 i dwukrotnie udało mi się "złapać gumę". Za pierwszym razem była to śruba o średnicy 8 mm, za drugim gwóźdź do podkuwania koni. Otworu o średnicy 8 mm żaden płyn nie załata, gwóźdź rozwalił mi bok opony (na granicy z bieżnikiem). Też nie do naprawy(opona do wymiany - wulkanizator nie chciał nawet podjąć się wulkanizacji). Dzięki posiadaniu dojazdówki mogłem kosztem 15 minut czasu poświęconego na wymianę, dojechać do celu podróży.Jedynym mankamentem było ograniczenie prędkości do 80 km/h praktyczne ciągłe obtrąbianie przez kierowców tirów, którym "baaaardzo" się spieszyło. Tak, że każdemu radzę jeżeli nie ma dojazdówki w samochodzie dokupić sobie takową. To daje poczucie pewności i spokoju.
18 cze 15:39 | ocena: 100%
Liczba głosów:25
100%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1
No photo
~Krzysztof : W moim Seacie dojazdówka kosztowała dodatkowo 80€. U znajomego w Subaru 1000€ (może to był pełny zapas, ale co za różnica...). Z jednej strony wolę mieć koło na wymianę, z drugiej musi to mieć sens ekonomiczny. Jeśli chodzi o przypadki uszkodzenia koła to kilka razy mi się zdarzyło najechać na śrubę lub gwóźdź (czasami nawet trudno się od razu zorientować że opona jest nie tak), a raz przerwałem boczny fartuch opony wystającym metalowym kantem na stacji benzynowej. Jeśli sprzedawca samochodów mi kwestionuje sens koła zapasowego mówiąc "kiedy ostatnio musiałem wymieniać koło" albo że "na autostradzie i tak nie można" to wszystko prawda do czasu...
28 maja 09:45 | ocena: 96%
Liczba głosów:33
96%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1
No photo
~www : Niedawno pod blokiem spuszczono mi powietrze w kole.
Wezwałem pomoc techniczną Nissana.
Nie mieli nawet kompresora/ pompki.
Pan mi zmienił koło na moje dojazdowe.
Gdybym go nie miał to musiałby odwieźć mój samochód do warsztatu.
Awarie ogumienia zdarzają się jednak, nie wyobrażam sobie jazdy bez zapasowego koła.
W swoim życiu potrzebowałem go 3-4 razy.
Z tego polowa na bezludziu, byłby chyba problem z pomoca drogową w tamtych miejscach.
5 cze 14:33 | ocena: 100%
Liczba głosów:19
100%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1

Wpisz komentarz

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo


Twój podpis

Redakcja poleca