Jak oszczędzać na wymianie turbosprężarki?

Materiał powstał we współpracy z Melett
Jak oszczędzać na wymianie turbosprężarki? foto: Materiał powstał we współpracy z Melett
f3e943f8-dac1-4b4c-b6ad-bdd5c1346973 0

Nowa turbosprężarka, szczególnie jeśli chcemy ją kupić w ASO, kosztuje nawet kilka tysięcy złotych, w przypadku niektórych aut nawet więcej. Na szczęście, problemy z doładowaniem da się najczęściej rozwiązać znacznie taniej

Turbo nowe lub po fabrycznej regeneracji

Jeśli dojdzie do uszkodzenia turbosprężarki, do wyboru mamy zwykle kilka możliwości: od kupna nowej, oryginalnej turbosprężarki przez część po fabrycznej regeneracji, zamiennik, naprawę uszkodzonego elementu lub zamontowanie części używanej.

Najprostsza, ale i najdroższa opcja to z reguły zakup fabrycznie nowej turbosprężarki. W przypadku prawie nowych aut taki wydatek może mieć uzasadnienie. Jeśli samochód jest już starszy, to zakup oryginalnej, fabrycznie nowej turbosprężarki często po prostu się nie opłaca. Niekiedy nawet w serwisach autoryzowanych możemy się spotkać z relatywnie atrakcyjną cenowo ofertą wymiany zużytej części na podzespół po fabrycznej regeneracji – tu bywa jednak tak, że warunkiem skorzystania z oferty jest zwrot starej części, która nadaje się do naprawy. Często trzeba wpłacić kaucję na wypadek gdyby tzw. rdzeń okazał się tak zepsuty, że nie nadaje się już do obróbki. Turbosprężarki po fabrycznej regeneracji nie powinny jednak ustępować działaniom częściom nowym – mają też z reguły dokładnie taką samą gwarancję, choć od części nowych są wyraźnie tańsze.

Zamienniki turbosprężarek montowanych fabrycznie

A co z zamiennikami? Tu trudno generalizować, bo różnice jakościowe między podzespołami od różnych dostawców są naprawdę duże. Na rynku dostępne są zarówno „bezmarkowe” turbosprężarki produkowane np. w Chinach, jak i wytwarzane przez renomowaną, brytyjską firmę Melett znaną głównie z wysokiej jakości części do napraw turbosprężarek montowanych fabrycznie.

W przypadku turbosprężarek sprowadzanych z Azji ceny są z reguły bardzo atrakcyjne, choć z jakością bywa różnie. Zdarzają się podzespoły rzeczywiście bardzo zbliżone do wyrobów na pierwszy montaż, jak i takie, które w ogóle nie trzymają parametrów lub okazują się nietrwałe. Z chińskimi zamiennikami jest też z reguły inny problem – choć na pierwszy rzut oka wydają się one kopiami podzespołów produkowanych przez renomowanych producentów, to później, przy ewentualnej próbie naprawy lub regeneracji często okazuje się, że części zamienne przeznaczone do oryginalnych podzespołów po prostu do nich nie pasują. Takie turbosprężarki są wprawdzie tańsze w zakupie, ale jest też ryzyko, że okażą się nienaprawialnymi „jednorazówkami”.

Jak oszczędzić na naprawie turbosprężarki? - Materiał powstał we współpracy z Melett
4 ]]>

Naprawy i regeneracja turbosprężarek

Rozsądnym i opłacalnym rozwiązaniem okazuje się z reguły regeneracja zużytej turbosprężarki. Jest ona z reguły możliwa, pod warunkiem, że kierowca zareaguje i pojedzie do warsztatu przy pierwszych objawach usterki, nie czekając, aż turbina całkiem się rozsypie.

Za regenerację prostej turbosprężarki trzeba z reguły zapłacić 700-900 zł, a w przypadku turbosprężarek ze zmienną geometrią cena takiej usługi z reguły przekracza 1000 zł. Oczywiście, zdarzają się też znacznie tańsze oferty, choć z reguły – mimo iż również one są reklamowane jako „regeneracja” – w praktyce są to albo tylko częściowe naprawy, albo do ich wykonania używane są podzespoły niskiej jakości.

Do naprawy nie nadają się turbosprężarki z popękanymi, zdeformowanymi, uszczerbionymi obudowami. Ale uwaga! Różnice w jakości usług regeneracji są jeszcze większe niż w przypadku jakości zamienników. Do wykonywania skutecznych naprawy turbosprężarek potrzebny jest m.in. precyzyjny, kosztowny sprzęt do wyważania wirników, a do turbosprężarek ze zmienną geometrią również urządzenia do regulacji przepływu spalin.

Bez tego sprzętu da się oczywiście wyczyścić obudowę, wymienić uszczelnienia czy elementy łożyskowania i w ten sposób zamarkować naprawę, ale tak „odświeżona” turbosprężarka ani nie będzie trwała, ani prawdopodobnie nie odzyska właściwych parametrów, co kierowca poczuje albo usłyszy od razu po naprawie. Ma to nie tylko wpływa na osiągi auta, ale może być wręcz niebezpieczne dla silnika.

O ile z naprawami prostych turbosprężarek większość warsztatów już sobie jakoś radzi, to już w przypadku tych o bardziej skomplikowanej konstrukcji, ze zmienną geometrią czy elektronicznym sterowaniem, na oczekiwane efekty naprawy można liczyć tylko w przypadku naprawdę profesjonalnych serwisów mających wykwalifikowanych pracowników, najwyższej klasy sprzęt oraz dostęp do wysokiej jakości części. Firmy oferujące najtańsze usługi często nie mają sprzętu potrzebnego do regeneracji turbosprężarek, a niska jakość ich prac rzutuje na opinię o częściach regenerowanych – to m.in. dlatego np. firma Melett stworzyła sieć serwisów autoryzowanych, w przypadku których klienci mogą mieć pewność co do jakości sprzętu i części używanych podczas napraw.

Przy wyborze warsztatu, któremu powierzymy naprawę turbosprężarki, lepiej więc nie kierować się tylko ceną usługi – to może skończyć się bowiem po kolejnej awarii turbosprężarki koniecznością wymiany całego silnika!

Zakup używanej turbosprężarki

Wysokie ceny nowych części skłaniają niektórych do tego, żeby poszukać części używanych – te z reguły kosztują zaledwie ułamek ceny nowego podzespołu. To jednak stosunkowo ryzykowny zakup. To, że używana część wygląda dobrze, o niczym jeszcze nie świadczy – używając myjki ciśnieniowej i odpowiedniej chemii warsztatowej nawet bardzo zużytej turbosprężarce można przywrócić wygląd niemal nowej części. Gorzej jest z parametrami. W przypadku prostych turbosprężarek doświadczony mechanik może pobieżnie ocenić stan podzespołu, np. oglądając stan kół turbiny i sprężarki, czy też ocenić luzy wałka – ale taka diagnoza nie daje wcale pewności, że po zamontowaniu część będzie działała poprawnie.

Turbosprężarki zdemontowane z uszkodzonych silników mogą mieć wady ukryte, które ujawnią się w trakcie eksploatacji. Jeszcze gorzej jest z turbosprężarkami ze zmienną geometrią, w przypadku których nie sposób bez specjalistycznego sprzętu twierdzić, czy są one prawidłowo wyregulowane. Zakup używanego turbo może mieć sens w sytuacji, kiedy np. turbosprężarka wymontowana z naszego auta nie nadaje się do naprawy – wtedy warto kupić dobrze utrzymaną część z odzysku, ale przed zamontowaniem oddać ją do sprawdzenia, a w razie potrzeby i do regeneracji w profesjonalnym serwisie.

Źródło:

Materiał powstał we współpracy z Melett

Materiał powstał we współpracy z Melett

Popularne komentarze (20)

No photo
~katpol : Kupiłem diesla z salonu, po 4 latach i prawie 130tys km padła turbina. W ASO krzyczeli 8(!) tysięcy polskich złotych. Zdecydowałem sie na używaną, z auta 2letniego rozbitego z przebiegiem 30tys km za 1000 zł. Jeżdżę do dzisiaj a przebieg juz ponad 200tys km. :-)
7 wrz 17:12 | ocena: 100%
Liczba głosów:13
100%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1
No photo
~Aj Waj! : Od lat wypisuje się dyrdymały o skomplikowaniu sprężarek o zmiennej geometrii jakby to była technologia co najmniej NASA a tam jest tylko prosta żaluzja regulująca przepływ gazów!
7 wrz 15:20 | ocena: 93%
Liczba głosów:29
93%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1
No photo
~Motofun : W końcu producenci fabrycznie nowych silników wprowadzają już oficjalnie sposób użycia powłok polimerowych, informacja z AUTO-MOTOR-SPORT Niemcy,wydanie 14/22.06.2017 str.69. Technologia istnieje od ok.1989 roku, w Polsce od 2010. Myślę, że ta informacja w końcu skłoni niektórych do zmiany skostniałego myślenia, ale sprzedawczyków z pewnością to nie ruszy!
Możesz przedłużyć trwałość silnika, skrzyni, dyferencjałów. Zmniejszając tarcie o 88% w silniku, turbinie, skrzyni biegów, dyferencjale w odniesieniu do samego tylko oleju wydłużamy 2 - 4 x ich trwałość i osiągamy przyrost 7 - 9% mocy, 6,5 - 8% momentu obrotowego (średn. wynik hamowni)! Tarcie „pożera” moc, generuje ciepło i niszczy podzespoły. Dzięki technologii s x 6 0 0 0. p l która generuje powłoczkę o najniższym współczynniku tarcia ciał stałych osiągnięto 8 - 12% niższe zużycie paliwa. W zimie do rozruchu potrzeba 20% mniej prądu. Silnik zdecydowanie lżej wchodzi na obroty, a tym samym samochód, motocykl lepiej przyśpiesza i jest cichszy. Redukuje branie oleju od 50 - 90%. Stosuje się tylko raz na 80 - 130 tys. km! Nie ma jakościowych odpowiedników. W USA stosowany od 1989 roku, w Polsce od 2010 r. Toyota - Japonia (link:toyota.jp/after_service/car_care/yohin/engine_room/index.html) zaleca technologię S X 6 0 0 0 wymagającym klientom a Mazda zalecała do czasu nawiązania współpracy z Fordem. W 1991r. Mazda 787B właśnie z problematycznym silnikiem Wankla wygrała 24 godzinny wyścig Le Mans. Nie wierz „wszystkowiedzącym”, w Opiniach są telefony użytkowników, sam sprawdź, porozmawiaj. Nie daj się dalej manipulować lobby olejowemu czy paliwowemu, gdyż skuteczność tych środków szkodzi im interesom a oni Tobie. Sprawdź nas zanim ślepo im zaufasz!
7 wrz 20:27 | ocena: 50%
Liczba głosów:10
50%
100%
Zgłoś oceń: -1 +1

Wpisz komentarz

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo


Twój podpis

Redakcja poleca