Wszystko o BMW serii 3: poznaj jego największe wady i zalety

BMW serii 3 z lat 1998-2005 wciąż ma wiele zalet, ale ze względu na wiek może już sprawiać pewne kłopoty. Poza tym na eksploatację BMW serii 3 wpływ będzie miał wybór wersji silnikowej oraz to, czy dany egzemplarz przypadkiem nie powstał... z dwóch innych

Świetne własności jezdne, kilka jednostek z tytułem „Silnik Roku”, wysoka jakość, niezłe wyposażenie – jeszcze nie tak dawno BMW serii 3 (E46) jednym tchem wymienialiśmy wśród najciekawszych modeli segmentu D. Czas jednak płynie i auto, które kiedyś zarezerwowane było dla zamożnych, dziś można mieć już za kilkanaście tysięcy złotych. Cóż, w teorii wygląda to ciekawie, lecz praktyka niejednokrotnie pokazała, że do zakupu leciwych i niedrogich modeli BMW trzeba podchodzić z rezerwą... Czyżby więc o „trójce” E46 lepiej już zapomnieć? W żadnym wypadku. Istnieje jednak ryzyko, że zanim znajdziecie ciekawą ofertę, stracicie dużo czasu, a często i nerwów.

Ale to nie wszystko. Hasło „dużo” będzie się przewijało w odniesieniu do BMW E46 również w kilku innych kontekstach. Weźmy np. liczbę ofert sprzedaży: pod tym względem z opisywaną „trójką” nie może się równać żaden inny model bawarskiej marki. Kupujących przyciągają nie tylko atrakcyjna cena i dość wysoki prestiż modelu, lecz przede wszystkim szeroki wybór wersji silnikowych (w sumie aż osiemnaście!) i nadwoziowych (pięć).

Duży jest też rozrzut cenowy: najtańsze jeżdżące egzemplarze wyceniane są na niespełna 10 tys. zł, natomiast zadbane i mocne diesle z końca produkcji, a także topowa odmiana M3 kosztują nawet 50 tys. zł i więcej.

Potencjalni nabywcy powinni też pamiętać o tym, że BMW serii 3 z reguły nie były kupowane z myślą o wożeniu zakupów z supermarketu oddalonego o dwie przecznice. Siłą rzeczy realne (ale nie licznikowe!) przebiegi aut sprzed modernizacji często wynoszą nawet 500 tys. km. No i jeszcze tylny napęd: z jednej strony zapewnia fantastyczne własności jezdne, ale z drugiej czyni z serii 3 łakomy kąsek dla adeptów wyścigów i driftingu. A są to kierowcy, którzy nie zawsze podchodzą do eksploatacji swego auta z należytą pieczołowitością. Wiele egzemplarzy „trójki” E46 (zwłaszcza te z mocnymi silnikami) ma za sobą naprawę blacharską, trafiają się też takie „perełki” jak... jedno auto poskładane z dwóch.

Stosunkowo bezpieczny wybór stanowią małe benzyniaki i słabsze diesle z nadwoziem sedan lub kombi – ze względu na przeciętne osiągi nie cieszą się estymą u domorosłych rajdowców. Dynamiczna linia karoserii „trójki” wciąż może się podobać, przejrzysty i uporządkowany kokpit nadal robi dobre wrażenie, a zabezpieczenie antykorozyjne aut bezwypadkowych nie pozostawia w zasadzie nic do życzenia. Lecz o ile w pierwszym rzędzie siedzeń przestrzeni jest pod dostatkiem, o tyle w drugim (dotyczy to nawet sedana oraz kombi) miejsca na nogi po prostu brakuje. Odmiany Compact (hatchback 3d) i coupé zainteresują kierowców podróżujących głównie w pojedynkę.

Na tle ówczesnych konkurentów BMW E46 wypada przeciętnie także pod względem walorów użytkowych: bagażniki okazują się stosunkowo małe (sedan – 440, kombi
– 435/1345 l) oraz płytkie (wpływ tylnego napędu) i niezbyt foremne. Natomiast po stronie zalet zapisujemy wysoką jakość wykonania i niezłe wyposażenie seryjne. Uwaga: na dużą liczbę dodatków można liczyć głównie w egzemplarzach poliftingowych (2001-05) oraz tych sprowadzonych z Zachodu, gdzie standard z reguły obejmował sześć poduszek powietrznych, klimatyzację i pełną elektrykę. Wśród „trójek” z lat 1998-2001 kupionych w polskim salonie łatwiej natknąć się na tzw. golasa z dwiema poduszkami i korbkami w drzwiach.

Więcej z kategorii Testy aut używanych